statystyka
architektura+dialog
sobota, 01 grudnia 2007
2_co z tym pięknem?


W Krakowie trwa właśnie Międzynarodowa Konferencja Naukowa Instytutu Projektowania Architektonicznego „Definiowanie przestrzeni architektonicznej, co z tym pięknem architektury współczesnej?”. Naszą wysłanniczką w Krakowie jest Monika Zawadzka. Oto jej tekst konferencyjny, a jednocześnie pierwszy głos w dyskusji, ogłoszonej na łamach struktury poziomej – piękne miasto/piękno w mieście. Zachęcamy do jego komentowania, czy to za pośrednictwem „komentarzy” u dołu wpisu, czy też dłuższych bądź krótszych tekstów, które chętnie opublikujemy w strukturze. Swój udział w dyskusji zapowiedzieli już Lucyna Nyka, Jakub Szczepański i Michał Rybak.


Znów piękne miasto? O potrzebie badań architektonicznych w przestrzeniach publicznych miasta.
cz. 2

Monika Zawadzka


czytajcie cz.1 >>>>


4
Od 2000 roku razem z Jackiem Dominiczakiem oferujemy władzom miast, inwestorom i konserwatorom wykonywanie ‘kodów tożsamości lokalnej’ dla ważnych miejsc, dzielnic czy całych miejskich organizmów. Bazą do tych studiów jest opracowana w pracy doktorskiej Dominiczaka metoda badania struktur miejskich przy pomocy narzędzia prostokątnej siatki ulicznej, w celu ujawnienia lokalnych deformacji, będących najważniejszymi nośnikami tożsamość i pamięci miejsca (Dominiczak 1989). ‘Kody tożsamości lokalnej’ opisują obszary jednorodnych mikroświatów tworzących miasto, definiują zdeformowania charakterystyczne dla każdej z rozpoznanych struktur urbanistycznych; badają miejsca zetknięć bądź nałożeń sąsiadujących ze sobą siatek, gdzie powstają ważne dla dynamiki miast „szwy miejskie”. W kodach analizowane jest umiejscowienie głównych placów wraz z rozmieszczeniem istotnych monumentów, a także proporcje i cechy ważnych wnętrz publicznych, szczególnie ulic głównych każdej siatki ulicznej. Wymienione analizy dotyczą warstwy architektury miasta, natomiast w warstwie architektury budynków poszukujemy specyficznego dla miasta prototypu lub kilku prototypów fasad kamienic oraz lokalnych sposobów deformacji tych prototypów. Badania nie są ukierunkowane na studia historyczne, ale na budowanie typologii oraz analizę percepcji form i kształtów, więc świadomie pomijają warstwę porządkową architektury i skupiają się na generowaniu fizycznych, mierzalnych danych umożliwiających - wewnątrz określonej ramy kodu lokalnego - na wprowadzenie do badanego obszaru architektury współczesnej.

W duchu takiego myślenia o architekturze miasta prowadzę swoje własne badania doktorskie, których tematem są sposoby kształtowania ścian tworzących wnętrza miejskie, a szczególnie relacje przestrzenne pomiędzy sąsiadującymi fasadami. Chcę w tym miejscu odnieść się do jednej z tez konferencji, która ustawia zagadnienia piękna i oryginalności w tej samej płaszczyźnie porównawczej. Wydaje się to błędem, ponieważ nie są to kategorie ani synonimiczne, ani tym bardziej opozycyjne. Oryginalność, wykorzystując swą silną pozycję w epoce panowania paradygmatu nowoczesności, jakby podszywała się pod siostrę piękna, eksplorując te jakości, które w przeżyciu piękna reprezentuje zaskakiwanie, intrygowanie, oszałamianie, a przysłaniając sobą wszystkie inne. Przeciwstawiając się niejako tej tendencji, jako przedmiot własnych badań wybrałam powtarzalne, regularne fasady kamienic – obiekty, które bywają piękne, i które w sposób niepodważalny współtworzą piękno publicznej sceny miasta, nie będąc jednocześnie oryginalnymi.

Dla badanego przeze mnie zagadnienia formowania ciągłej ściany miejskiej nie jest kluczowa oryginalność form czy zdolność natychmiastowego skupiania na sobie uwagi i wprawiania w zdumienie przechodnia, ale kształt, charakter i nagromadzenie architektonicznych gestów dzięki którym udaje się tworzyć pierzeje w taki sposób by utrzymać spójność danego wnętrza. Język architektonicznych gestów łączących fasady sąsiadujących ze sobą kamienic buduje się w pół-prywatnym kontakcie pomiędzy elementami fasad. W zależności od miasta i typu fasady kontaktują się ze sobą gzymsy, pasy odcinające, rynny, rury spustowe, proporcje muru, otwory, poziomy nadproży i parapetów, loggie, werandy, balkony, pasy balkonów, podcienia, bramy, kolory. To, czy poszczególne fasady stworzą grupę i utrzymają ciągłość wnętrza, zależy od tego, co i jak intensywnie wydarzy się pomiędzy nimi na granicy spotkania. Obserwowanie i kolekcjonowanie owych gestów dla różnych miast przynosi typologie ‘zachowań’ fasad kamienic, które, bez względu na reprezentowany styl i wyraz architektoniczny, określają lokalną atmosferę ulicznych więzi i relacji fasad między sobą. Gesty odnajdowane w różnych miejscach są podstawą do opisywania nowego piękna, które, poza niezaprzeczalną formalną urodą, jest poruszające poprzez powód tworzonego detalu-gestu: zdeformowania regularności spowodowane obecnością Drugiego – tu drugiej fasady.

Akcentowanie wagi takich niespektakularnych zachowań szeregowych fasad kamienic w zestawieniu z oryginalnością i wyjątkowością gestów jakimi posługują się monumenty w mieście, jest próbą wskazania na niedocenianą, bo drugoplanową rolę odgrywaną przez dziesiątki kamienic współtworzących całościową atmosferę miejskości. Bez ich udziału żadne miasto nie może być fascynujące i magiczne.

5
Gadamer pisze: „W doświadczeniu sztuki chodzi o to, że dzięki dziełu uczymy się pewnego specyficznego sposobu przebywania. Jest to przebywanie tym się odznaczające że się nie dłuży. Im bardziej tak przebywając zdajemy się na nie, tym wymowniej, tym pełniej się nam ono jawi. Istotą doświadczenia czasu w sztuce jest to, że uczymy się przebywania. Jest to zapewne stosowna dla nas, skończona odpowiedniość tego, co zwie się wiecznością” (Gadamer 1993, s. 61). Miasto jest starą sceną permanentnego obrzędu. Jest cierpliwym świadkiem zarówno codziennych zwykłych rytuałów, dramatów, jak i wyjątkowych spotkań. Jego zaułki pełne są ludzkich historii, które przechwują się przez lata w załomach murów. Piękno, uroda, tajemniczość miejskich scen może sprawić, że czasami bariera naszej szczelnej odrębności zostaje naruszona i na ten wyjątkowy moment dostrajamy się, a przynajmniej, uchylamy się na innych.


bibliografia:

Dominiczak, Jacek;
1989 Wzory planów prostokątnych w miastach. Studia z trójmiasta Gdańsk – Sopot – Gdynia, praca doktorska, maszynopis dostępny w Bibliotece Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej, Gdańsk.
2003 Miasto dialogiczne – 12 esejów, „Architektura-Murator, nr 10/2002-9/2003.

Douglas, Mary;
2004 [1970] Symbole naturalne. Rozważania o kosmologii, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.

Gadamer, Hans Georg;
1993 [1977] Aktualność piękna, Oficyna Naukowa, Warszawa.

Goleman, Daniel;
2007 [2006] Inteligencja społeczna, Rebis, Poznań.

Rossi, Aldo;
1991 [1966] The Architecture of the City, The MIT Press, New York, Cambridge.

Sennett, Richard;
1996 [1994] Ciało i kamień, Wydawnictwo Marabut, Gdańsk.
2006 [1998] Korozja charakteru, Muza, Warszawa.

Turner, Victor;
2005 [1975] Gry społeczne, pola i metafory: symboliczne działanie w społeczeństwie, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagielońskiego, Kraków.

Welsch, Wolfgang;
2007 [2005] Estetyka poza estetyką, Universitas, Kraków.

Venturi, Robert;
1988 [1966] Complexity and Contradiction in Architecture, MoMA, New York.



13:23, strukturapozioma , co z tym pięknem?
Link Komentarze (1) »
1_co z tym pięknem?

W Krakowie trwa właśnie Międzynarodowa Konferencja Naukowa Instytutu Projektowania Architektonicznego „Definiowanie przestrzeni architektonicznej, co z tym pięknem architektury współczesnej?”. Naszą wysłanniczką w Krakowie jest Monika Zawadzka. Oto jej tekst konferencyjny, a jednocześnie pierwszy głos w dyskusji, ogłoszonej na łamach struktury poziomej – piękne miasto/piękno w mieście. Zachęcamy do jego komentowania, czy to za pośrednictwem „komentarzy” u dołu wpisu, czy też dłuższych bądź krótszych tekstów, które chętnie opublikujemy w strukturze. Swój udział w dyskusji zapowiedzieli już Lucyna Nyka, Jakub Szczepański i Michał Rybak.


Znów piękne miasto? O potrzebie badań architektonicznych w przestrzeniach publicznych miasta.
cz. 1

Monika Zawadzka


Pytanie o piękno architektury automatycznie i na powrót sytuuje architekturę w polu doświadczania sztuki, co bardzo cieszy, bo nie jest to wcale perspektywa oczywista. Tematem, który mnie pasjonuje jest architektura miasta, a szczególnie aura wciąż żywych miast, które magicznie przyciągają, działają na wyobraźnie i sprawiają, że wydajemy oszczędności, by dostać się pod bezpośredni wpływ ich oddziaływania. W tekście będę udowadniała, że wspólnotowość przeżycia jest współcześnie najcenniejszą jakością piękna w sztuce, i że architektura miasta europejskiego pomaga ją podtrzymywać. W czasach przemian miastom potrzeba twardej wiedzy płynącej z lokalnych badań architektonicznych, by być otwartym na zmianę i jednocześnie chronić własną tożsamość.

1
Wydaje się, że dziś łatwiej jest użyć przymiotnika ‘piękne’ w odniesieniu do architektury miasta niż do architektury budynku – łatwiej użyć, ale nie można wcale dalej być pewnym, o jakim pięknie mowa. Natomiast z pewnością najczęściej spotykanym w zastępstwie ‘piękna’ określeniem jest ‘estetyzacja’. Określenie zrobiło tak zawrotną karierę, że estetyk Wolfgang Welsch przyznaje, iż mamy do czynienia z estetyzacją globalną. Welsch dookreśla, że estetyzacja bardzo często obejmuje działania na powierzchni rzeczy i oznacza powszechne „wyposażanie rzeczywistości w elementy estetyczne” (Welsch 2005, s. 33), czyli jej upiększanie i osładzanie, w efekcie czego najczęściej otrzymujemy kicz. Jako sztandarowy przykład zjawiska podaje wszechobecne upiększanie przestrzeni miejskiej estetycznym face-liftingiem.

Przeciwko tej, rozwijającej się od czasów nowożytnych, idei autonomizacji doświadczenia estetycznego występuje filozof-hermeneuta Hans Georg Gadamer. W książce „Aktualność piękna” Gadamer nie zgadza się z poglądami rozrywającym sztukę na dawną oraz współczesną, pisząc: „właściwą zagadką, którą podsuwa nam kwestia sztuki, jest właśnie równoczesność tego, co przeszłe i tego co obecne” (Gadamer 1993, s. 61), a następnie wskazuje na trzy przejawy piękna, istniejące w każdym dziele sztuki, które wzajemnie się dopełniają oraz zasilają, tj. gra, symbol, święto. Miasta wydają mi się być ucieleśnieniem gadamerowskiego piękna.

gra
Przymiotami gry sztuki są: swobodny impuls, aktywność, zaangażowanie uczestnika gry, który staje się nie tylko widzem, ale i współuczestnikiem. Miasto jest fenomenem inspiracji. Aktywizuje i ciekawi swoim żywym trwaniem, opowieściami, które w nim się kumulują. Wzywa do zbudowania w sobie za pomocą intelektu i wyobraźni wewnętrznego obrazu miasta na nowo.

symbol
Symboliczność sztuki wskazuje i przyzywa coś możliwego, co jednak nie mieści się całkowicie w zmysłowym przeżywaniu piękna – to nieskończona gra pomiędzy odsłanianiem a skrywaniem. Symboliczność dzieła, poprzez utrwalenie w podatnej substancji sztuki, jako w czymś wyjątkowo solidnym, chroni sens przed ulatnianiem się lub wysączaniem. Miasto jest fenomenem złożoności. Odsyła zawsze do czegoś większego niż materialne doznanie placu czy zaułka, a jednocześnie daje spełnienie w zmysłowości bezpośredniego przeżycia. Jest lekcją obserwacji i uważności – wydobywania skrytej istoty rzeczy z chaosu codzienności.

święto
Istotą gadamerowskiego święta jest to, że nie pozwala na izolowanie jednego człowieka od drugiego – gromadzi wszystkich razem. Święto ma określone formy prezentacji, określone zwyczaje świętowania. Ma także własne trwanie, które nam narzuca: zatrzymuje zwykły czas, bo istnieje w swojej własnej strukturze czasowej; i my z nim w niej trwamy. Miasto jest też fenomen spotkania. Oferuje wielość kulturowych zachowań i rytuałów oraz sposobów spędzania czasu. Jego ulice i place zbierają ludzi i czynią ich nawzajem widzialnymi i dostępnymi dla siebie. Łączy różnych i jako takie może być obrazem wspólnoty.

Richard Sennett, socjolog zajmujący się sferą publiczną oraz przestrzenią miejską, w książce „Korozja charakteru” ostrzega, że dziś „szczególnie zagrożone są te spośród właściwości charakteru ludzkiego, dzięki którym człowiek odczuwa więź z innymi” (Sennett 2006, s. 28). Kategoria piękna mieści w sobie wiele nut znaczeniowych – za Sennettem chcę skupić się na tej, która wskazuje na piękno jako na wspólne ludziom, niewykluczające doświadczanie, gdyż to znaczenie wydaje się być, tu i teraz, wyjątkowo ważne, a architektura miasta ma w jego podtrzymaniu swoją rolę do odegrania.

2
Korzystając z prac jednego z filozofów dialogu Martina Bubera, Daniel Goleman – psycholog społeczny i kognitywny – połączył dwa typy, wyróżnionych przez Bubera relacji osoby z zewnętrznością, z dwoma trybami pracy mózgu. Trybem dominującym w codziennych aktywnościach jest „Ja-to”, który pozwala działać zadaniowo, występować w profesjonalnych rolach oraz troszczyć się o własne sprawy. W strukturze mózgu reprezentuje go tzw.
droga wysoka – młodsza część kory mózgowej, odpowiedzialna za procesy racjonalne. Natomiast „od święta” przechodzimy na tryb opisujący relację „Ja-Ty”, gdzie kontakt jest celem samym w sobie. W mózgu aktywny jest wówczas obszar drogi niskiej – starej, działającej podprogowo struktury, wykorzystywanej przez człowieka głównie w sprawach angażujących emocje. Goleman twierdzi, że coraz rzadziej używamy trybu „Ja-Ty” i „(…) już niemal nam się to nie zdarza poza kręgiem najbliższych” (Goleman 2007, s.133). Granica pomiędzy dwoma trybami jest nieszczelna: choćby zwrócenie uwagi na drugiego człowieka pozwala nawiązać z nim więź emocjonalną, co jest podstawą dla dostrojenia swojego postrzegania do rzeczywistości innej osoby, czyli empatii. Właśnie w wyniku empatii widzimy w drugim ‘Ty’ (Goleman 2007).

Kulturowym odpowiednikiem sytuacji dostrojenia się do siebie ludzi oraz wspólnego bycia razem różnych sobie osób jest communitas – pojęcie Victora Turnera, antropologa kultury, który bezpośrednio utożsamia je z Buberowską relacją „Ja-Ty”. Stan communitas ma swoje przeciwieństwo – strukturę społeczną – czyli zróżnicowany system pozycji, związanych z podziałem społeczeństwa na klasy. Natomiast communitas to wspólne ludzkie świętowanie, które cechuje równość i współpraca, a rozróżnienia rangi i statusu są na ten czas zawieszone. Communitas, niwelując podziały struktury społecznej, uwalnia jednostkę, od codziennych napięć wynikających z tkwienia w hierarchii społecznej i na czas swojego trwania zbliża osoby do tego, co zasadniczo ludzkie. Społeczeństwo to proces angażujący zarówno strukturę społeczną jak i communitas – oba czynniki są niezbędne dla życia społecznego (Turner 2005). Tradycyjnym miejscem samoprezentowania się communitas w kulturze europejskiej jest agora – przestrzeń publiczna miast i miasteczek. Dziś podstawową agorą stał się świat internetu, telewizja z rozrywką i polityką, a ludzie wspólnie gromadzą się najliczniej w we wnętrzach centrów handlowych. Jeśli społecznej communitas nie udaje się realizować w sposób pokojowy, łatwo zamienia się w zachowania stadne, buntownicze, graniczne, autsajderskie. Naszym miastom brakuje ożywionych miejsc dla nowych miejskich świąt i rytuałów sztuki miejskiej – na przykład takich jak odradzające się na nowo święta ulic – które ściągnęłyby hybrydowy, zmieszany, wielopokoleniowy tłum. Brakuje przestrzeni, gdzie można by pobyć razem nie tylko w celu komercyjnym, coś wspólnie przeżyć, popatrzeć na innych – rozbudzić w sobie emocje i nowe myślenie, zweryfikować zalegające w nas przed-sądy i stereotypy, a potem na powrót zanurzyć się w strukturę codzienności. Przestrzeń publiczna miasta europejskiego zbudowana została jako rama zarówno dla struktury społecznej, jak i dla wybuchającego okresowo communitas, łącząc, w momentach jego powrotu, ludzi na co dzień sobie różnych. Karnawały, święta, miejskie obrzędy – tworzyły obrazy, które miały wielką siłę przyciągania obcych i podróżników oraz wyciągania swoich mieszkańców z domów na ulice i place.

3
W naszej części Europy trwa moment transformacji, który ma silny wpływ także na przestrzeń publiczną miast. Z jednej strony, po wielu latach zapomnienia, zapanowała moda na miasto: do miast się na powrót pielgrzymuje, miejski styl życia z jego rytuałami i specyficzną kulturą przyciąga do opuszczonych przez dekady centrów nowe grupy mieszkańców i użytkowników. Taką popularność natychmiast wyczuwają środowiska biznesowe oraz reklamowe, rośnie zainteresowanie inwestycyjne, pojawiają się szanse na rozwój zapóźnionych obszarów. Z drugiej strony zainteresowanie szybko zamienia się w napór deweloperski, któremu przeciwstawia się – często powodowany słusznym lękiem – rygoryzm konserwatorów, co przeważnie skutkuje historyzacją centrów miast, odsuwaniem się artystów i kultury miejskiego offu na peryferia, a pozostałą pustkę wypełnia wszechobecne upiększanie. Jak w konstruowaniu nowej, publicznej sceny miejskiej nie oddawać pola najprostrzej ekonomii, jak nie popadać w tendencje „parku tematycznego” czy dyktat konserwatorski? Właśnie w obszarach świata przekształcających się gwałtownie, gdy utrwalone obyczaje i sposoby życia odchodzą, coś co uznawane jest za piękno łatwo ulega rozproszeniu. Pytanie: jak w tej dynamicznej i złożonej sytuacji miasto może wykorzystać moment zmiany na swoją korzyść? Zdarza się, że w takich momentach pomaga proces społeczny i demokratyczny oraz sami mieszkańcy, u których wzrasta zainteresowanie i troska o swoje miejsce. Miasta powinny już w czasie zmiany precyzyjnie wiedzieć na czym polega ich unikalność oraz tożsamość i, nie zamykając się przed nadchodzącym, chronić najbardziej kruche ich przejawy. Gremia, rozstrzygające o rozwoju miast, powinny wówczas mieć dostęp do konkretnej, lokalnej, nie tylko historycznej, ale również architektonicznej wiedzy. Do tego potrzeba lokalnych badań. Architektura miast jest zapisana językiem geometrii w materii każdego z nich. Tę materię można obserwować, badać, mierzyć oraz uczyć się umiejętności i sztuki wydobywania miejsca z materii.


czytajcie cz.2 >>>>



13:22, strukturapozioma , co z tym pięknem?
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 października 2007
drodzy ar+dowcy & przyjaciele...


Otwieramy na łamach struktury poziomej/architektura+dialog dyskusję o:

pięknym mieście/pięknie w mieście


Chcemy się wspólnie zastanowić nad tym, jak dzisiaj zdefiniować to pojęcie, jak przełamywać utrwalone wzorce powierzchownej estetyzacji, która w przestrzeni publicznej często owocuje kiczem. Czy w ogóle warto dzisiaj rozmawiać o pięknie i jak to robić? Czy piękno jest miastu potrzebne, czy potrzebne są nam piękne miasta?

Do postawienia tych pytań sprowokowała nas z jednej strony krakowska konferencja, podczas której naukowcy będą próbowali odpowiedzieć na podobne pytania - tj.
Międzynarodowa Konferencja Naukowa Instytutu Projektowania Architektonicznego (Kraków 30 listopada - 1 grudnia 2007) pt.: "Definiowanie przestrzeni architektonicznej, co z tym pięknem architektury współczesnej?"
Z drugiej strony - planowane poprawianie, ulepszanie wizerunku, przestrzeni publicznej Gdańska.

Czekamy na Wasze opinie. Będziemy je publikować na łamach struktury. Zachęcamy do dyskusji. Komentarze lub dłuższe teksty, ilustrowane zdjęciami, przysyłajcie na nasz adres:

strukturapozioma@gazeta.pl


pozdrawiamy serdecznie
iwona cała
agnieszka szeffel
redaktorki struktury poziomej/architektura+dialog



18:15, strukturapozioma , co z tym pięknem?
Link Dodaj komentarz »