statystyka
architektura+dialog
sobota, 19 lipca 2008
poranny przegląd prasy

zasiadając jak co dzień co porannego przeglądu prasy, natknęłam się w świątecznym wydaniu Gazety Wyborczej na rozmowę Dariusza Bartoszwicza z Magdaleną Staniszkis - wykładowczynią Politechniki Warszawskiej, architektką i urbanistką - na temat przestrzeni publicznej, zatytułowaną "Do szczęścia potrzebne jest miasto". temat niby znany, ileż można o nim pisać i mówić, a jednak! wydaje im się, że powinno się nieustannie, bo temat jest istotny, zarówno etetycznie jak i społecznie.

"Nie ma większej szkoły tolerancji niż przebywanie w przestrzeni publicznej. Tego nie da się nauczyć na lekcjach. To jedyne miejsce, gdzie spotykamy obcych." - mówi Magdalena Staniszkis

w rozmowie skupiono się na aspekcie społecznym problemu jakości przestrzni publicznej. pani Magdalena Staniszkis jest kolejną osobą zwracającą uwagę na zjawisko pozornie bezpiecznych zamkniętych osiedli, grodzonych wysokimi płotami, do których dostać sie można po spotkaniu z ochroniarzem sterującym szlabanem. podkreśla jak krótkowzroczne jest myślenie deweloperów stawiających na "szlabanowy" spokój, na brak relacji społecznych, które nie mogą sie rozwijać w przestrzeniach, które wymuszają bycie społecznym atomem. droga mieszkanie-winda-samochód niewątpliwie jest bardzo wygodna, ale jeśli staje się jedyną - zaczyna zagrażać zdrowym relacjom społecznym.

podaje też przykład dobrych przestrzeni publicznych: deptak nadmorski w Trójmieście, na którym " ludzie lubią być o kazdej porze dnia i roku".. czy tą opinię potwierdzą trójmiejscy ardowcy..?

polecamy do poczytania.

(icala)

11:05, strukturapozioma , polecamy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 lipca 2008
zaproszenie

Wszyscy żywo zainteresowani współczesną architekturą nie mogą (to już truizm) nie interesować się współczesną kulturą audiowizualną. Dlatego tych wszystkich, którzy nie dotrą w ciągu najbliższych tygodni do Wrocławia, od 18 lipca zapraszam do lektury codziennych relacji z 8 już edycji

Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Era Nowe Horyzonty >>

na stronie LAPIDARIUM >>

Te relacje mają swoją ardyjską tradycję. Od lat w pocie czoła w wyjątkowo upalne tam na południu lipcowe dni wchodzę w rolę specjalnego wysłannika. Wymaga to przytomności umysłu, sprawności fizycznej i co najważniejsze - sporej siły psychicznej, żeby oprzeć się zwątpieniu: czy na pewno mój wybór około 40 filmów (z ponad 400 prezentowanych we Wrocławiu), które jestem w stanie obejrzeć wciągu 10 dni, jest wyborem właściwym. Mówią, że praktyka czyni mistrza, choć ja wciąż czuję się w gąszczu nowohoryzontowych propozycji neofitą. Mimo to, już za kilka dni odważnie złapię byka za rogi. Mam nadzieję, że jeżeli nie ciałem, to duchem będziecie ze mną.

aszeffel



09:55, strukturapozioma , aktualności
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 lipca 2008
płeć przestrzeni


Zajrzałam dziś do Krzysztofa Nawratka: przestrzenie i ciała >> i trafiłam na dyskusję o płci miasta, temat tyleż fascynujacy, co trudny. Dyskusję poprzedziła jedna z „międzymiejscowych” >>, rozmowa opublikowana przez Fundację Miasto >>. Poczytajcie. Dla mnie to jest oczywiście wcale nie przypadkowy zbieg okoliczności. Dostałam właśnie zlecenie na zredagowanie treści folderu o projekcie kompleksu hotelowego ze wszystkimi bajerami, jakie sobie można wymarzyć, będąc członkiem rodziny na wczasach, biznesmenem, czy wymagającym kompleksowej rehabilitacji pacjentem. No właśnie. Jego układ naprawdę mnie zaskoczył. Folder przeznaczony jest dla potencjalnych inwestorów, którzy chceliby wykupić udział w tym hotelu i ma kilka rozdziałów:


1. Lokalizacja.
2. Opis inwestycji.
3. Opis tego, co dla kobiet w hotelu.
4. Opis tego, co dla mężczyzn w hotelu.
5. Opis tego, co dla dzieci w hotelu.


No to mamy ambaras! Czy folder wpisuje się w dyskusję o płci przestrzeni? Czy jest anachroniczny? Czy jest zarażony ideologią? Czy chce ugruntować płciowy podział przestrzeni i dlaczego? Chroni tradycyjną rodzinę, rozbija ją? Jaki jest profil kulturowy potencjalnego udziałowca? Jaki głównego inwestora, jaki projektanta? Czy to są mężczyźni? Czy basen jest kobiecy, czy męski? A korty tenisowe, a łączka do mini golfa? A lodowisko?

Jak widać problem płci przestrzeni nie jest wcale czymś wymyślonym na potrzeby dyskusji naukowców.


(aszeffel)

12:11, strukturapozioma , aktualności
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 lipca 2008
prasówka


Zbliża się 11. Biennale Architektury w Wenecji (14 września – 23 listopada 2008). Jego kuratorem został Aaron Betsky – krytyk architektury, wykładowca i publicysta, dyrektor holenderskiego Instytutu Architektury w Rotterdamie, a temat przewodni brzmi: Out There. Architecture Beyond Building. Kuratorami wystawy w polskim pawilonie są Jarosław Trybuś i Grzegorz Piątek, ich projekt nosi tytuł: Budynków życie po życiu.

Wielowiekowe przyzwyczajenia ludzi i rozbuchane ego architektów hamują zwykle zmianę funkcji budynków. Gdy gmach staje się niepotrzebny lub przestarzały, najczęściej się go po prostu rozbiera. W Polskim Pawilonie na Biennale w Wenecji pokażemy, co nam może dać elastyczne traktowanie funkcji budynku.
Piątek i Trybuś do udziału w polskiej prezentacji zaprosili dwóch fotografów - Mikołaja Grospierre'a i Kobasa Laksę. Pierwszy znany jest z monumentalnych fotografii architektury modernistycznej i brutalistycznej, drugi - z wizjonerskich fotomontaży miast przyszłości. W Wenecji pokażą oni fotografie sześciu znanych, nowych polskich budynków, przy czym na zdjęciach Grospierre'a znajdzie się ich widok obecny, na montażach Laksy - wizja ich przyszłości.

Wszystkie budynki, nad których przyszłością chcą się zastanowić artyści, poza jednym stoją w Warszawie. To: wieżowiec Rondo I, gmach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, biurowiec Metropolitan projektu Normana Fostera, Terminal 2 lotniska na Okęciu, strzeżone osiedle Marina Mokotów oraz bazylika w Licheniu. Przy doborze budynków nie miała znaczenia ich uroda - ważniejsze było, że są odzwierciedleniem współczesnych nurtów w architekturze i aktualnych potrzeb Polaków. Autorzy wystawy pokażą, jak mogą wyglądać w przyszłości, do chwili otwarcia Biennale jednak te obrazy pozostaną tajemnicą, kuratorzy ujawnili tylko jeden z nich - życie po życiu biurowca Rondo I. Wiemy już, że w przyszłości zmieni się system pracy w biurach. Większość obowiązków będzie można wykonywać w domu, przez internet czy łączność satelitarną - ogromne biurowce przestaną być potrzebne. W przypadku Ronda I na niekorzyść działa też dość banalna, niewpisana w kontekst miasta forma i szklana struktura. Za kilkadziesiąt lat szkło jako nieekologiczne i nieekonomiczne przestanie być podstawowym materiałem budowlanym - utrzymanie szklanego kolosa będzie nieopłacalne. Artyści proponują przerobienie warszawskiego gmachu na... cmentarz. Kremacja zwłok staje się modna, a pionowa struktura wieżowca doskonale się nadaje na współczesne, pojemne i ekonomiczne kolumbarium. Nadawanie nowych funkcji istniejącym budynkom jest tańsze niż budowa nowych gmachów i przedłuża żywot zabytków. Wystawa w Pawilonie Polonia ma być lekko ironicznym, niepozbawionym jednak racjonalizmu głosem w dyskusji o tym, jak niezmienna od wielu wieków architektura mogłaby się dostosować do wymogów współczesności”.

Anna Cymer, „Budynków życie po życiu” (Gazeta Wyborcza z 2008-06-30)

czytajcie cały tekst >>>>


* * *

Ciekawy tekst Wojciecha Orlińskiego dowodzi, że rewitalizacja/gentryfikacja zdegradowanych miejsc w mieście nie musi być zjawiskiem pozytywnym. Uczmy się na cudzych błędach.

Gentryfikacja oznacza rozwój zaniedbanego zakątka miasta, który dzięki modnym klubom i luksusowym apartamentowcom przestaje się już kojarzyć z ruderami i menelami. Polscy urbaniści używają wprawdzie od dłuższego czasu określenia rewitalizacja, ale po pierwsze, takie ono polskie jak gentryfikacja, a po drugie - słowo rewitalizacja, czyli ożywienie, budzi od razu pozytywne skojarzenia.
Na Zachodzie tymczasem słowo gentryfikacja niemal zawsze pojawia się w kontekstach takich jak "groźba gentryfikacji" czy wręcz - jak w przypadku manifestacji mieszkańców Harlemu - protestu przeciwko gentryfikacji. (...)

W Polsce na razie do zjawiska gentryfikacji podchodzimy najczęściej z radosną naiwnością. Cieszymy się, gdy w Gdańsku, Warszawie i Wrocławiu w miejscu zaniedbanych ruder czy niepotrzebnych dzielnic przemysłowych wyrastają nowe luksusowe apartamentowce czy drogie centra artystyczno-rozrywkowe jak Fabryka Trzciny na warszawskiej Pradze.
Na Zachodzie jednak od dawna wiedzą, że żeby proces gentryfikacji mógł przebiegać harmonijnie, trzeba poddawać go społecznej kontroli”.

Wojciech Orliński, „Szanuj menela swego. Gentryfikacja czy rewitalizacja?” (Duży Format, dodatek do Gazety Wyborczej z 2008-06-30)

czytajcie cały tekst >>>>




krakowski Kazimierz w 1998 i 2008 roku, zdaniem Orlińskiego przykład patologicznej gentryfikacji

16:46, strukturapozioma , polecamy
Link Komentarze (2) »
wtorek, 01 lipca 2008
kącik letni architektki

z utęsknieniem czekam zawsze na cieplejszą część roku. nie dlatego, że lubię słońce, ale dlatego, że przenoszę się wtedy do swojej letniej otwartej pracowni. mieści się w laptopie i dwóch sporych torbach zawierających najpotrzebniejsze rzeczy - książki, notesy, kalendarz, ołówki, katalogi. więc w zasadzie nie jest pracownią, a letnim domem, co wpisywałoby się w kontynuację strukturowego cyklu "jak mieszkają architekci".

nie wiem na czym polega fenomen tego miejsca. może ta otwarta przestrzeń, może barwy przyrody, może rower, na którym jadąc wietrzę głowę...

iw.cala