|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
Aaa...gorące tematy
Aaa...o nas
Ar+di
Kontakt
Lektury
Miejsca
Piszą tutaj:
Sztuka
W sieci
|
architektura+dialog
sobota, 16 sierpnia 2008
komunikat
struktura pozioma/architektura+dialog www.strukturapozioma.blox.pl
Na granicy naszego spotkania z architekturą dialogiczną w studium projektowania architektura+dialog przy gdańskiej ASP wydarzyło się wiele. Zbyt wiele, byśmy nie chciały tego przedłużyć, w jakiejś formie kontynuować. Eksperyment strukturalny przyniósł nam wiele satysfakcji, niejednokrotnie był inspiracją. Został naznaczony osobowościami naszymi i naszych gości. Przez miniony rok struktura informowała o ważnych dla nas wydarzeniach, relacjonowała lektury i spotkania, prezentowała projekty, publikowała teksty o miastach, uruchomiła akcję „jak mieszkają architekci?” oraz cykle: „znikanie-efemetyczność-dizajn” i „piękne miasto/piękno w mieście”, była zawsze gotowa do rozmowy, wymiany doświadczeń. Jesteśmy ze strukturą pełen rok i dziś postanawiamy zawiesić jej dotychczasową działalność. W tej formie struktura pozioma/architektura+dialog nie znajdzie już kontynuacji. Na koniec zapraszamy do czytania naszej podsumowującej rozmowy, w której wyjaśniamy powody tej decyzji. Dziękujemy serdecznie wszystkim czytelnikom, komentatorom i autorom, dziękujemy sobie nawzajem za wspólną pracę redakcyjną. Nasze myślenie o architekturze dzięki temu eksperymentowi uległo w minionym roku licznym deformacjom. pozdrawiamy serdecznie Iwona Cała
środa, 13 sierpnia 2008
rok w strukturze - czyli dialog na cztery ręce
W pewne sierpniowe popołudnie, na e-łączach pomiędzy Łodzią a Gdynią, toczyła się rozmowa, będąca pewnym podsumowaniem. Jej zapis, mamy nadzieję ciekawy, prezentujemy poniżej:
Agnieszka Szeffel (A.S.): Iw, patrząc na roczną działalność struktury, co Cię najbardziej cieszy? Iwona Cała (I.C.): Cieszy mnie fakt utrzymania przez rok woli działania. To, że nie poddałyśmy się zbyt szybko. Cieszyłam się też bardzo kiedy struktura była zauważana przez innych, kiedy pojawiały się do niej odnośniki. To świadczyło o tym, że nie działamy same dla siebie, ale, że jest jakiś sygnał zwrotny. Znaczy: udało się wejść w dialog, w jego wymiarze internetowej wymiany myśli. Wreszcie cieszy bardzo, że udało się wciągnąć w działanie struktury kilka osób, które swoimi wpisami, albo przesłanymi tekstami, rozszerzały pole poszukiwań. bardzo chciałam, żeby to pole dyskusji było jak najszersze, tak jak to było podczas spotkań ar+di. Czy coś byś dodała? Jakie Ty widziałaś pozytywy działalności struktury? A.S.: Mogę dodać to, co mnie osobiście kręciło, odkąd weszłyśmy w eksperyment strukturalny - bo z jednej strony struktura miała być wspólną, tworzoną spontanicznie przestrzenią wymiany, z drugiej zaś - z wyprzedzeniem "projektowałyśmy" jej zawartość, z miesiąca na miesiąc, a więc to był taki zalążek pracy redakcyjnej, ja to ogromnie lubię. Oczywiście struktura miałaby zupełnie inne oblicze, gdyby wspomniana spontaniczna wymiana realnie nastąpiła, każdy z ardowców dostał od nas klucz, za pomocą którego mógł umieścić tu swoją notę. Chcąc utrzymać uwagę widowni musiałyśmy i planować i wymyślać na bieżąco cykle, akcje, tematy, zbierać teksty warte opublikowania, mieć jakąś koncepcję, chwilami zaskakiwać. Trening czyni mistrza, każdy trening jest dla mnie na wagę złota. Cieszył mnie też ten odruch, który wywołała u mnie obecność w sieci. Chęć podzielenia się z innymi informacją, która wydaje mi się ważna, stąd anonse o wykładach, wystawach, książkach, czy artykułach prasowych. Wiesz, jak tak sobie to wszystko zbieram, okazuje się, że w ciągu minionego roku ucieszyło mnie w strukturze naprawdę wiele rzeczy. Wydaje mi się, że struktura miała szansę znalezć w sieci swoje miejsce. I.C.: Mam mieszane uczucia. Z jednej strony miałam nadzieję, że odzew będzie większy, że to otwarcie, przejście z zamkniętej e-mailowej grupy dyskusyjnej na otwarty blog zaowocuje pojawieniem się większej ilości wypowiedzi, wpisów, tekstów ze strony uczestników i moderatorów ar+di. Oczywiście pamiętam, że e-mailowa grupa po zakończeniu studium podyplomowego też dość gwałtownie osłabiła swą aktywność, więc nie miałam wielkich oczekiwań. Wydawało mi się, że to otworzenie na innych będzie ciekawe, zachęci do podzielenia się przemyśleniami, doświadczeniami, aktualnie realizowanymi projektami, badaniami, poszukiwaniami. W tym się pomyliłam. Wniosek jaki mi się nasuwa po tym doświadczeniu to to, że być może potrzebujemy po prostu spotkań w "realu". być może połączenie jednego i drugiego: żywego udziału w ardowych spotkaniach oraz możliwość dyskusji w sieci, byłoby złotym środkiem. Dlatego też widzę drugą stronę tego eksperymentu. Widzę, jaki tkwi w tym potencjał, ktory być może wyzwoliłyby spotkania twarzą-w-twarz. Struktura jako wymiana myśli, kontynuacja ardowych dyskusji bardzo się sprawdziła. Za wielki sukces struktury uważam wciągnięcie w blogowe dyskusje wielu osób niezwiązanych ze studium ar+di, (nie)przypadkowych czytelników. To bardzo cenne. I to też dla nas chyba spore zaskoczenie. No właśnie, co według Ciebie, było zaskakujące w działalności struktury? A.S.: Chyba największym zaskoczeniem było dla mnie pojawienie się w strukturze tajemniczej postaci krystalografki Natalii Knapp, która gdzieś na jakimś otoczonym lodowcami i kryształami cyplu swojej pracowni, z oddalenia dostrzegła miasto dialogiczne. Cieszę się, że mam swój udział w tej obecności. Natalia odezwała się do mnie prywatnie, wymieniłyśmy korespondencję, a jej listy były na tyle ciekawe, że namówiłam ją na publikację. Mam nadzieję, że ważne pytania o dialogiczność, jakie postawiła w strukturze, nie pozostaną bez odpowiedzi. Natalia w strukturze stała się przykładem tego, co było esencją ar+di, spotkania w dialogu różnych biegunów wiedzy, odkrywania związków. Na pewno będę wracać do jej tekstów. A propos biegunów - niejednokrotnie zaskakiwała mnie otwartość i entuzjazm, z jakim ludzie reagowali na różne nasze pomysły z jednej strony, a z drugiej - zaskakiwał mnie opór innych, którzy tej otwartości odmawiali. Z jakiejś obawy, niechętni, by się ujawnić, no i - mam wrażenie - nie traktowali nas poważnie, byli zajęci swoimi poważnymi sprawami. W ogóle nie zaskoczyła mnie obecność w strukturze i otwartość na nią Moniki Zawadzkiej, która bardzo nam zawsze kibicowała i wspierała. A Twoje zaskoczenia? I.C.: Tak, Natalia Knapp była również dla mnie nie lada zaskoczeniem. Chyba największym w tym roku działania struktury. Jej pytania i odpowiedź Moniki Zawadzkiej były niezmiernie ciekawą lekturą. To zetknięcie tak skrajnie różnych profesji utwierdziło mnie w przekonaniu, że intedyscyplinarność naszych poszukiwań jest bardzo wartościowa i przynosi interesujące wyniki. Bardzo też lubiłam relacje z podróży. Zwłaszcza Agnieszki "Qli" Majkowskiej...Były dowodem na to, że w zawodzie architekta, projektanta, podróżowanie, przemieszczanie się, otwartość, mobilność, nawet nie dosłowne, mają ogromne znaczenie. Szkoda, że w zakładce "PROJEKTY", spośród absolwentów ar+di, pojawiła się jedynie Kasia Zawistowska. Jej niezwykły projekt, opatrzony długim komentarzem, był na pewno jedną z najbardziej wartościowych publikacji na łamach struktury.. Żałuję, że nikt więcej nie zaprezentował swojego ardowego projektu, który był przecież kwintesencją pracy w studium ar+di. Szkoda, że nie udało nam się przez ten rok pokazać jej efektów. Myślę, że to byłoby niezmiernie ciekawe. Mam jednak wciąż jeszcze nadzieję, że uda się je pokazać publicznie. Są świetnym przykładem zastosowania dialogiczności w projektach. Warto by opowiedzieć o tym szerszej "widowni".. No własnie.. "widownia". Może jednak wersja wirtualnego spotkania nie sprawdza się? Może potrzebuje dopełnienia w postaci spotkań w "realu"? A.S.: Ja mam dobre doświadczenia, jeżeli chodzi o spotkania wirtualne, stąd moja wiara w powodzenie tego przedsięwzięcia, w strukturze ta formuła nie do końca się sprawdziła, chociaż trochę rozmów było na marginesie akcji "jak mieszkają architekci?", ale wiem, że z wirtualną egzystencją też trzeba się oswoić. Dla nas to była jedyna możliwość rozmowy po skończeniu szkoły, ardowcy i przyjaciele są przecież rozproszeni nie tylko po Polsce. Tak, może zabrakło wspólnych spraw, przedsięwzięć, realnych spotkań, podsycających płomień. Trochę fermentu do struktury wprowadził projekt Wojtka Bagińskiego na stronach city studio, którego powstawanie mogliśmy śledzić niemal na żywo. Kolejną nie wykorzystaną w pełni szansą była krytyka projektu, którą starałyśmy się przeprowadzić jak za starych ardyjskich czasów. Może będziemy nieskromne, ale mam wrażenie, że ciągle stwarzałyśmy sytuacje, mające skłonić widownię do reakcji. Odzew zwykle był minimalny. W końcu mnie to zmęczyło. Czy dlatego rezygnujemy? Czujesz się tym pomysłem zmęczona? Nasza decyzja zawieszenia działalności struktury wydaje mi się jednak najbardziej zaskakująca. I.C.: pozwól, że wtrącę pytanie, dlaczego zaskakuje Cię nasza decyzja? A.S.: Naprawdę uwielbiałam te teksty o miastach, które publikowałyśmy. Na przykład Twój pierwszy chyba w ogóle w strukturze spacer po śladzie w Barcelonie. Qli Majkowskiej Chiny i Budapeszt z Gdańskiem, prezentowany w cyklu "znikanie-efemeryczność-dizajn". Konfrontację Berlina przypadkowego w Twoim wydaniu z tym dziwnym, śmiesznym Berlinem z przeszłości Jacka Staniszewskiego. Australijskie krajobrazy i miasta Moniki. No i oczywiście fantastyczny eksperyment stambulski na pięć głów, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Mnie się wydaje, że wypracowaliśmy jednak pewien rozpoznawalny model (styl?) patrzenia na współczesne miasto. Gdzie my teraz będziemy czytać takie teksty? I.C.: Kiedy powstawał pomysł struktury poziomej w wersji blogowej, pamiętam, miałyśmy w zasadzie pewność, że nie będziemy jedynymi moderatorkami bloga. Rzeczywistość nas zaskoczyła. Stało się inaczej. Czy źle? Nie wiem. Po prostu inaczej niż przewidywałyśmy. Wydaje mi się, że to było niepełne... Myślę, że zawieszając działanie struktury, bez zakładania jakiegoś terminu, konkretnej daty, nie rozstajemy się z nią definitywnie. Być może otrzymamy jakieś uwagi co do sposobu działania struktury, jakiś sygnał czy jest potrzebna. Ten czas "zawieszenia" wydaje mi się potrzebny, jak rodzaj "zresetowania" dysku, spojrzenia na zawartość, wypracowania sposobu działania ponownie.. Marzy mi się sytuacja, w której okaże się, że nie jesteśmy jedynymi, które zastanawiają się nad dalszym losem struktury. A teksty... nie ma takich nigdzie! Uważam je za największą wartość struktury. To materiał na publikacje nie tylko internetowe.. Myślę, że osobom, które wymieniłaś i tym, które komentowały publikacje, należy się ukłon z naszej strony. Bez ich udziału struktura byłaby martwą tablicą ogłoszeń. Na koniec chcę Ci bardzo podziękować za współadminowanie i ogromny wkład w działanie struktury. Myślę, że mimo wszystko, możemy sobie pogratulować tego roku! A.S.: Ja też się kłaniam i dziękuję, resetujmy się więc. Choć dzisiaj wolę mówić o nas nie administratorki, adminki, czy moderatorki, a redaktorki, bo taką rolę de facto nałożyła na nas struktura, a więc dzięki za współredagowanie i na koniec chcę Cię jeszcze raz zaskoczyć - wiadomością, że struktura jest już czymś w rodzaju logo i jako takie pojawiła się nawet w telewizji! Tak, tak... :) W TVP Kultura. Przy okazji akcji/kreacji projektowania na żywo w gdańskiej Łaźni powstał reportaż o imprezie, który rejestrował nasze kreacyjne dyskusje. Wystąpiłam w dyskusji, a w gotowym materiale u dołu ekranu pojawiło się moje nazwisko i pełna nazwa struktury. Tak właśnie chciałam się tam wylegitymować. Mam nadzieję, że struktura w tej czy innej formie jeszcze dojdzie kiedyś do głosu. I.C.: Masz rację. To była praca redakcyjna, a nie tylko administracyjna.. więc: redaktorki. :) Może zatem nasza decyzja jest błędna? Może, skoro już tyle o strukturze się mówi, nie warto jej zawieszać? Może tylko wypracować jakąś zmianę formuły? Co Ty na to? A.S.: Nie kuś... (rozmowa miała miejsce 11 sierpnia, między 11:49 a 17:57. do jej przeprowadzenia użyłyśmy programów pocztowych)
sobota, 19 lipca 2008
poranny przegląd prasy
zasiadając jak co dzień co porannego przeglądu prasy, natknęłam się w świątecznym wydaniu Gazety Wyborczej na rozmowę Dariusza Bartoszwicza z Magdaleną Staniszkis - wykładowczynią Politechniki Warszawskiej, architektką i urbanistką - na temat przestrzeni publicznej, zatytułowaną "Do szczęścia potrzebne jest miasto". temat niby znany, ileż można o nim pisać i mówić, a jednak! wydaje im się, że powinno się nieustannie, bo temat jest istotny, zarówno etetycznie jak i społecznie. "Nie ma większej szkoły tolerancji niż przebywanie w przestrzeni publicznej. Tego nie da się nauczyć na lekcjach. To jedyne miejsce, gdzie spotykamy obcych." - mówi Magdalena Staniszkis w rozmowie skupiono się na aspekcie społecznym problemu jakości przestrzni publicznej. pani Magdalena Staniszkis jest kolejną osobą zwracającą uwagę na zjawisko pozornie bezpiecznych zamkniętych osiedli, grodzonych wysokimi płotami, do których dostać sie można po spotkaniu z ochroniarzem sterującym szlabanem. podkreśla jak krótkowzroczne jest myślenie deweloperów stawiających na "szlabanowy" spokój, na brak relacji społecznych, które nie mogą sie rozwijać w przestrzeniach, które wymuszają bycie społecznym atomem. droga mieszkanie-winda-samochód niewątpliwie jest bardzo wygodna, ale jeśli staje się jedyną - zaczyna zagrażać zdrowym relacjom społecznym. podaje też przykład dobrych przestrzeni publicznych: deptak nadmorski w Trójmieście, na którym " ludzie lubią być o kazdej porze dnia i roku".. czy tą opinię potwierdzą trójmiejscy ardowcy..? polecamy do poczytania. (icala)
wtorek, 15 lipca 2008
zaproszenie
Wszyscy żywo zainteresowani współczesną architekturą nie mogą (to już truizm) nie interesować się współczesną kulturą audiowizualną. Dlatego tych wszystkich, którzy nie dotrą w ciągu najbliższych tygodni do Wrocławia, od 18 lipca zapraszam do lektury codziennych relacji z 8 już edycji Te relacje mają swoją ardyjską tradycję. Od lat w pocie czoła w wyjątkowo upalne tam na południu lipcowe dni wchodzę w rolę specjalnego wysłannika. Wymaga to przytomności umysłu, sprawności fizycznej i co najważniejsze - sporej siły psychicznej, żeby oprzeć się zwątpieniu: czy na pewno mój wybór około 40 filmów (z ponad 400 prezentowanych we Wrocławiu), które jestem w stanie obejrzeć wciągu 10 dni, jest wyborem właściwym. Mówią, że praktyka czyni mistrza, choć ja wciąż czuję się w gąszczu nowohoryzontowych propozycji neofitą. Mimo to, już za kilka dni odważnie złapię byka za rogi. Mam nadzieję, że jeżeli nie ciałem, to duchem będziecie ze mną. aszeffel ![]()
niedziela, 06 lipca 2008
płeć przestrzeni
Zajrzałam dziś do Krzysztofa Nawratka: przestrzenie i ciała >> i trafiłam na dyskusję o płci miasta, temat tyleż fascynujacy, co trudny. Dyskusję poprzedziła jedna z „międzymiejscowych” >>, rozmowa opublikowana przez Fundację Miasto >>. Poczytajcie. Dla mnie to jest oczywiście wcale nie przypadkowy zbieg okoliczności. Dostałam właśnie zlecenie na zredagowanie treści folderu o projekcie kompleksu hotelowego ze wszystkimi bajerami, jakie sobie można wymarzyć, będąc członkiem rodziny na wczasach, biznesmenem, czy wymagającym kompleksowej rehabilitacji pacjentem. No właśnie. Jego układ naprawdę mnie zaskoczył. Folder przeznaczony jest dla potencjalnych inwestorów, którzy chceliby wykupić udział w tym hotelu i ma kilka rozdziałów: 1. Lokalizacja.
Jak widać problem płci przestrzeni nie jest wcale czymś wymyślonym na potrzeby dyskusji naukowców. (aszeffel)
sobota, 05 lipca 2008
prasówka
„Wielowiekowe
przyzwyczajenia ludzi i rozbuchane ego architektów hamują
zwykle zmianę funkcji budynków. Gdy gmach staje się
niepotrzebny lub przestarzały, najczęściej się go po prostu
rozbiera. W Polskim Pawilonie na Biennale w Wenecji pokażemy, co nam
może dać elastyczne traktowanie funkcji budynku. Wszystkie budynki, nad których przyszłością
chcą się zastanowić artyści, poza jednym stoją w Warszawie. To:
wieżowiec Rondo I, gmach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego,
biurowiec Metropolitan projektu Normana Fostera, Terminal 2 lotniska
na Okęciu, strzeżone osiedle Marina Mokotów oraz bazylika w
Licheniu. Przy doborze budynków nie miała znaczenia ich uroda
- ważniejsze było, że są odzwierciedleniem współczesnych
nurtów w architekturze i aktualnych potrzeb Polaków.
Autorzy wystawy pokażą, jak mogą wyglądać w przyszłości, do
chwili otwarcia Biennale jednak te obrazy pozostaną tajemnicą,
kuratorzy ujawnili tylko jeden z nich - życie po życiu biurowca
Rondo I. Wiemy już, że w przyszłości zmieni się system pracy w
biurach. Większość obowiązków będzie można wykonywać w
domu, przez internet czy łączność satelitarną - ogromne biurowce
przestaną być potrzebne. W przypadku Ronda I na niekorzyść działa
też dość banalna, niewpisana w kontekst miasta forma i szklana
struktura. Za kilkadziesiąt lat szkło jako nieekologiczne i
nieekonomiczne przestanie być podstawowym materiałem budowlanym -
utrzymanie szklanego kolosa będzie nieopłacalne. Artyści proponują
przerobienie warszawskiego gmachu na... cmentarz. Kremacja zwłok
staje się modna, a pionowa struktura wieżowca doskonale się nadaje
na współczesne, pojemne i ekonomiczne kolumbarium. Nadawanie
nowych funkcji istniejącym budynkom jest tańsze niż budowa nowych
gmachów i przedłuża żywot zabytków. Wystawa w
Pawilonie Polonia ma być lekko ironicznym, niepozbawionym jednak
racjonalizmu głosem w dyskusji o tym, jak niezmienna od wielu wieków
architektura mogłaby się dostosować do wymogów
współczesności”. Anna Cymer, „Budynków życie po życiu” (Gazeta Wyborcza z 2008-06-30) * * * Ciekawy tekst Wojciecha Orlińskiego dowodzi, że rewitalizacja/gentryfikacja zdegradowanych miejsc w mieście nie musi być zjawiskiem pozytywnym. Uczmy się na cudzych błędach. „Gentryfikacja
oznacza rozwój zaniedbanego zakątka miasta, który
dzięki modnym klubom i luksusowym apartamentowcom przestaje się już
kojarzyć z ruderami i menelami. Polscy urbaniści używają
wprawdzie od dłuższego czasu określenia rewitalizacja, ale po
pierwsze, takie ono polskie jak gentryfikacja, a po drugie - słowo
rewitalizacja, czyli ożywienie, budzi od razu pozytywne
skojarzenia. W
Polsce na razie do zjawiska gentryfikacji podchodzimy najczęściej z
radosną naiwnością. Cieszymy się, gdy w Gdańsku, Warszawie i
Wrocławiu w miejscu zaniedbanych ruder czy niepotrzebnych dzielnic
przemysłowych wyrastają nowe luksusowe apartamentowce czy drogie
centra artystyczno-rozrywkowe jak Fabryka Trzciny na warszawskiej
Pradze.
Wojciech Orliński, „Szanuj menela swego. Gentryfikacja czy rewitalizacja?” (Duży Format, dodatek do Gazety Wyborczej z 2008-06-30)![]() ![]() krakowski Kazimierz w 1998 i 2008 roku, zdaniem Orlińskiego przykład patologicznej gentryfikacji
wtorek, 01 lipca 2008
kącik letni architektki
z utęsknieniem czekam zawsze na cieplejszą część roku. nie dlatego, że lubię słońce, ale dlatego, że przenoszę się wtedy do swojej letniej otwartej pracowni. mieści się w laptopie i dwóch sporych torbach zawierających najpotrzebniejsze rzeczy - książki, notesy, kalendarz, ołówki, katalogi. więc w zasadzie nie jest pracownią, a letnim domem, co wpisywałoby się w kontynuację strukturowego cyklu "jak mieszkają architekci".
nie wiem na czym polega fenomen tego miejsca. może ta otwarta przestrzeń, może barwy przyrody, może rower, na którym jadąc wietrzę głowę... iw.cala
środa, 25 czerwca 2008
miejsca trzecie
Komitet
Inicjatyw Lokalnych (KIL) Wrzeszcz oraz
KulturaMiejska
WYDARZENIA:
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Łaźnia świętuje, dyskutuje, zaprasza
Wszystkich, którym bliska jest idea sztuki zaangażowanej społecznie, a także tych, którzy uważają, że sztuka powinna skupić się wyłącznie na problemach estetycznych, CSW Łaźnia zaprasza na panel dyskusyjny
Zaangażowanie i
dystans. Status sztuki wobec rzeczywistości który odbędzie się w środę, 18.06.2008 o godz. 15:30 w Audytorium Biblioteki Głównej Uniwersytetu Gdańskiego w ramach obchodów 10-lecia Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku. Uczestnicy panelu:
Prowadzenie: Agnieszka Wołodźko, CSW Łaźnia Frank Furedi mówi, że powstaje nowa grupa kontrolerów wewnątrz instytucji edukacyjnych i kulturalnych, która odgrywa istotną rolę w osłabianiu integralności pracy intelektualnej. Powołuje się na poglądy Pierre’a Bourdieu: „Wskutek ich działań zewnętrzne normy zajmują miejsce norm specyficznych dla danego pola produkcji kulturowej.” I dalej mówi: „Etos kontroli zmusza jednostki do uległości wobec reżimu, który nadzoruje ich wysiłki, promując takie, które można łatwo ogarnąć i ustandaryzować – zmierzyć, zważyć i zaserwować zinfantylizowanemu społeczeństwu.” Wśród elit kulturalnych i edukacyjnych panuje niemal powszechna zgoda, że dostępność i inkluzja społeczna stanowią dziś zasadniczy element misji instytucji kultury. (…) W Wielkiej Brytanii systematycznie podejmuje się próby zmiany charakteru instytucji kulturalnych – z placówek, w których zajmowano się poważnymi problemami, w widowiska przystępne dla publiczności. Np. Saatchi&Saatchi wymyśliło następującą reklamę dla Victoria&Albert Museum: „Najlepsza kawa i całkiem niezłe muzeum na dokładkę.” Dobrze ujmuje ono stosunek establishmentu kulturalnego do jego własnych instytucji. Muzea starają się wyglądać jak miejsca, gdzie się „wpada”, czy też miejsca spotkań udają, że są muzeami. A więc: kij w mrowisko! Info: Łaźnia
czwartek, 12 czerwca 2008
Definiowanie Przestrzeni
Międzynarodowa Konferencja Naukowa Instytutu Projektowania Architektonicznego - Definiowanie przestrzeni architektonicznej. Dzieło architektoniczne w przestrzeni współczesnego miasta. 14 – 15.11 KRAKÓW Definiowanie przestrzeni architektonicznej. Dzieło architektoniczne w przestrzeni współczesnego miasta. 24.06 (termin nadesłania Karty Zgłoszenia Uczestnictwa na adres biura konferencji – e-mail (ewentualnie fax). Pomysł zorganizowania Międzynarodowej Konferencji Instytutu Projektowania Architektonicznego zrodził się z chęci stworzenia forum, które prowokowałoby rozmowy o architekturze. Tę potrzebę uznano za stosowną w dobie szybkiego tempa przemian współczesnej codzienności, znajdujących wyraz także w sferze wydarzeń architektonicznych. Podstawą obrad będzie dyskusja prowadzona przez moderatorów podczas zaplanowanych sesji. Dyskusję poprzedzają referaty wprowadzające, wcześniej zgłoszone i zatwierdzone przez organizatorów. Przed rozpoczęciem obrad wszyscy uczestnicy otrzymują wydawnictwo konferencyjne. BIURO KONFERENCJI (informacje, zgłoszenia, nadsyłanie materiałów): Instytut Projektowania Architektonicznego, Wydział Architektury, Politechnika Krakowska, 31–155 Kraków, ul. Warszawska 24 (cytat za miesięcznikiem Architektura-Murator) |